Ambicja nie wystarczyła. Kamil Majchrzak i Wojciech Marek nie sprostali rywalom. – BNP Paribas Sopot Open
‹ Wróć do aktualności Zobacz kolejny artykuł ›

Ambicja nie wystarczyła. Kamil Majchrzak i Wojciech Marek nie sprostali rywalom.

We wtorek rozegrano aż osiemnaście meczów, z czego trzynaście singlowych czym dokończono pierwszą rundę rywalizacji w Sopot Open 2018. Z turnieju odpadł już rozstawiony z numerem 4. Norweg Casper Ruud, były lider światowego rankingu juniorów. Po ponad dwugodzinnym boju pokonał go “szczęśliwy przegrany” kwalifikacji – Artem Smirnov. Ukrainiec wygrał decydującego seta 7:5.

– To był trudny mecz – skomentował smutno Casper Ruud. – Od początku grał lepiej ode mnie i to mu pomogło w trzecim secie. Miał na koncie więcej winnerów, a ja błędów. W tych najważniejszych momentach po prostu był lepszy.

Problemów z udowodnieniem swojej wyższości nie miał za to rozstawiony z numerem 2. Paolo Lorenzi. Włoch prezentował się lepiej od rywala niemal w każdym tenisowym aspekcie a Hiszpan Nicola Khun wygrał w tym pojedynku tylko trzy gemy.

W dużo lepszym humorze był inny hiszpański tenisista Daniel Gimeno-Traver, który pokonał grającego z dziką kartą Wojciecha Marka. Polak dzielnie walczył, ale o zwycięstwie rywala zdecydował skuteczniejszy serwis i mniej popełnionych błędów. Ostatecznie Marek przegrał w dwóch setach: 5:7, 4:6.

Nie powiodło się również polskiej rakiecie numer 2 w rankingu ATP i reprezentantowi kraju w Pucharze Davisa – Kamilowi Majchrzakowi. Jego mecz z Pedro Cachinem miał dwie odsłony. W pierwszym, niezwykle wyrównanym secie Argentyńczyk udowodnił swoją wyższość dopiero w tiebreak’u. W drugiej partii od początku to Cachin rządził na korcie a momentami bezradny Polak nie był w stanie rywalizować z nim na wyrównanym poziomie.

– Graliśmy w spartańskich warunkach, było naprawdę bardzo gorąco – powiedział Kamil Majchrzak. – To mnie jednak nie tłumaczy, bo powinienem wygrać pierwszego seta. Dwukrotnie miałem przewagę przełamania, ale nie umiałem tego wykorzystać. Gdybym wygrał, to drugi set mógłby być szybki i dobry, ale w moim wykonaniu. Właśnie taka to była gra – na wyniszczenie. Przykro mi, że zawiodłem siebie i kibiców, ale muszę się pozbierać i próbować dalej.

Do kolejnej rundy awansował najwyżej rozstawiony w turnieju głównym Boliwijczyk Hugo Dellien, który wciąż emocjonuje się debiutem w pierwszej setce światowego rankingu. Jego rywal, Ukrainiec Vladyslav Manafov, skreczował przy i tak niekorzystnym dla siebie wyniku 5:7, 0:3.

Na zakończenie rywalizacji singlistów zagrał zdecydowanie najbardziej utytułowany zawodnik tego turnieju. Tommy Robredo stoczył ponad dwugodzinny i okrzyknięty jak na razie meczem turnieju, wygrany bój z Aleksandrem Nedovyesovem. Doświadczenie wyraźnie wzięło górę w trzecim secie, ale żywiołowo reagująca publiczność sprawiedliwie dopingowała obu tenisistów. Robredo, jak na siedmiokrotnego ćwierćfinalistę turniejów wielkoszlemowych przystało, pokonał rywala 7:5, 3:6, 6:1.

Nie mniej emocji zapewnili kibicom debliści. W pięciu rozegranych dziś meczach były także polskie akcenty. Grzegorz PanfilGleb Sakharov mieli zmierzyć się z parą Kuhn/Ruud, ale ci wycofali się z rywalizacji. W zamian za to pokonali duet Jan Choinski/Johannes Haerteis 6:3, 6:2.

Na wielkie brawa zasłużyli też Karol Drzewiecki i Kacper Żuk, grający w turnieju z dzikimi kartami. Polacy nie byli faworytami tego meczu, ale po zaciętej walce pokonali ukraiński duet Vladyslav Orlov/Artem Smirnov: 6:4, 3:6, 10:6. W kluczowych momentach faworyci kibiców imponowali skutecznością i pomysłem na grę.

W ostatnim meczu dnia, w rolach głównych wystąpili: Paweł Ciaś i Michał Dembek oraz Franco Agamenone i Vladyslav Manafov. Polacy przegrali pierwszego seta do trzech, ale to chyba tylko zmotywowało ich do walki. W drugim secie, po wielu okraszonych brawami akcjach, doprowadzili do remisu po wygranym do sześciu tiebreak’u! W supertiebreak’u, także po wielkiej bitwie, lepsi byli Agamenone i Manafov – 13:11, choć polska para prowadziła już 7:2 i 9:6. Rywale zdobyli decydujące punkty znakomicie returnując niezbyt mocne pierwsze podania biało-czerwonych.

W środę gry rozpoczną się o godz. 11:00. Rywalizację deblistów na korcie centralnym rozpocznie polsko-polski pojedynek: Kamil Majchrzak i Jan Zieliński zmierzą się z duetem Mateusz Kowalczyk/Szymon Walków. Na koniec dnia, na pewno nie przed godz. 17:00 Paweł Ciaś zagra z Niemcem Oscarem Otte o trzecią rundę Sopot Open 2018.


Międzynarodowy Turniej Tenisowy Sopot Open trwa do 5 sierpnia.
Bilety obowiązują tylko na sobotnie półfinały i niedzielne finały.

Zakup biletów na www.sopotopen.abilet.pl

‹ Wróć do aktualności Zobacz kolejny artykuł ›